#KSF23| Kup karnet i wspieraj Falubaz w sezonie 2023
FALUBAZ to żużlowa marka, której bez Was by nie było. Wasza obecność, doping i... więcej
Falubazowe Mikołajki| Trwają mikołajkowe licytacje
Ruszyły mikołajkowe licytacje, które są bezpośrednim przygotowaniem do... więcej
Zamknięta sprzedaż biletów na SGP od jutra!
Do jutra tj. 30 listopada do godz. 23:59 trwa zamknięta sprzedaż biletów... więcej
Zakończono kolejny etap prac przy odwodnieniu liniowym
Przy W69 zakończył się kolejny etap prac związanych z budową odwodnienia... więcej
Szwecja| 2 maja inauguracja rozgrywek Bauhaus Ligan
Osiem drużyn wystartuje w przyszłorocznej Bauhaus-Ligan, czyli najwyższej... więcej
Ogłoszenie Rady Nadzorczej ZKŻ SSA
Rada Nadzorcza Zielonogórski Klub Żużlowy Sportowa Spółka Akcyjna z siedzibą w... więcej
Elektrociepłownia Zielona Góra wspiera Falubaz Junior
To był bardzo udany i intensywny sezon w zielonogórskiej szkółce żużlowej.... więcej
Trzecie miejsce Dawida Rempały w Krośnie
Dobry występ Dawida Rempały w turnieju o puchar Macec w Krośnie. Nasz junior w... więcej
Bez zmian w sztabie szkoleniowym Falubazu
Marek Mróz i Tomasz Szymankiewicz nadal będą członkami sztabu szkoleniowego... więcej
Komunikat ZKŻ SSA
14 października 2022 r. odbyło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie... więcej

Ostatnia akcja Piotra Protasiewicza

Młodsi kibice raczej nie pamiętają przeboju śpiewanego przez Annę Jantar „Nic nie może wiecznie trwać”. Słowa refrenu jak ulał pasują do dzisiejszego wydarzenia – ostatniego meczu kapitana Piotra Protasiewicza w barwach Stelmet Falubazu. Wielu miało nadzieję, że jeszcze zmieni zdanie, bo jak można zapowiadać odejście z ekipy, która bije się o powrót do grona najlepszych?

Piotr zawsze jednak był słownym facetem. Zresztą nic i nikomu nie musi już udowadniać, przez 20 sezonów jazdy w Zielonej Górze, w której się zresztą urodził, na torze swojemu zespołowi oddał kawał serducha. Licencję zdał w wieku 16 lat - 7 maja 1991 roku, jego pierwszym trenerem był Jan Grabowski. Wychowanek Falubazu ligowy debiut z Myszką Miki na plastronie zaliczył 29 marca 1992 w spotkaniu ówczesnego Morawskiego Zielona Góra z miejscowym Yawalem Częstochowa. Wygrali goście 36:18, a mecz przerwano po dziewiątym biegu. Pierwszy punkt zdobył jadąc w parze z Larsem Gunesstadem, bo wykluczony został Bobby Ott. Łącznie PePe uzbierał dwa oczka. W 1994 roku zapanowała czarna rozpacz w Winnym Grodzie – Morawski spadł do II ligi. Młody Piotr decyduje się na przenosiny do Wrocławia, sezony 1997-2002 spędza w Bydgoszczy, kolejny w Toruniu. W mieście nad Brdą startuje ponownie w latach 2005-2006. Czasu z dala od rodzinnego miasta Piotr nie zmarnował! W 1996 r. w niemieckim Olching z kompletem punktów zdobywa tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów. Staje się też jednym z filarów reprezentacji Polski, która w drużynie nie ma sobie równych. W 2007 roku po 11 latach powraca do Zielonej Góry, gdzie właśnie zaczyna się nowa złota era. W latach 2008-2016 "łupem" naszego klubu pada aż sześć medali: w tym trzy tytuły mistrzowskie w 2009, 2011 i 2013. We wszystkich składach zwycięskiego zespołu, wiodąca rola należy do Piotra. Bywały spotkania, w których jeździł poobijany, na „prochach”, a pomimo tego ciągnął wynik dla Falubazu. Mobilizował się zwłaszcza wtedy, kiedy wydawało się, że już wszystko stracone. I co warto podkreślić, Protasiewicz wynik zespołowy zawsze uważał za ważniejszy od indywidualnego sukcesu. Sezon 2011 był dla niego wyjątkowo udany – Falubaz wygrał ligę, a PePe wykręcił jedną z najwyższych średnich biegowych w karierze – 2,269. W sierpniu tego roku spełnił swoje marzenie sportowe i w świetnym stylu awansował do Grand Prix. Tymczasem władze polskiego żużla wprowadziły absurdalny przepis – w polskiej lidze w sezonie 2012 mógł startować tylko jeden z zawodnik z Grand Prix. Falubaz w sezonie 2012 miałaby ich dwóch. PePe zrezygnował, aby w zespole został Szwed Andreas Jonsson, czym zyskał szacunek całego środowiska żużlowego.

Jedno jest pewne! Piotr Protasiewicz jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w bogatej historii zielonogórskiego speedwaya! Ma na swoim koncie: 14 medali Drużynowego Mistrza Polski, które wywalczył z Zieloną Górą, Bydgoszczą, Toruniem i Wrocławiem (8 złotych, po 2 srebrne i brązowe), 2 medale Indywidualnego Mistrza Polski (złoty w Bydgoszczy w 1999 r. i brązowy w Lesznie w 2011 r.), 17 medali w Mistrzostwach Polski Par Klubowych (w tym 5 złotych). Dołożył do tego pięć krążków w Złotym Kasku – ten ze złotego kruszcu zgarnął w 2001 r. i brązowy medal w Srebrnym Kasku. Do bogatej kolekcji laurów krajowych – dochodzą zagraniczne – 5 medali w Drużynowym Pucharze Świata (3 złote i 2 srebrne). Piotr to żywa legenda i obok Andrzeja Huszczy wizytówka żółto-biało-zielonych. Z pewnością wielu fanów Falubazu nie wyobraża sobie bez niego W69. Może powróci w innej roli? Trenera młodzieży albo działacza? Przecież wilka zwykle ciągnie do lasu, a nowy zielonogórski narybek wiele może skorzystać z podpowiedzi mistrza. Dziękujemy kapitanie za wszystko, zwłaszcza za ostatnie 16 lat, kiedy to prowadziłeś Falubaz do największych w historii triumfów. Wielokrotnie ratowałeś nam skórę w ostatnich wyścigach, w tzw. meczach o najwyższą stawkę. I do zobaczenia na stadionie! Jeszcze stanowczo za wcześnie, żebyś został tylko we wspomnieniach i w annałach zielonogórskiego i polskiego czarnego sportu.

Zarząd Okręgowy PZM: 
Kategorie: