Szkolenie na licencję ND-R, 28-29.01.2023 r., Świdnica
 PROGRAM kursu na licencję ND-R organizowanego przez Global Sport1.... więcej
Szkolenie na licencję RN 14-15.01.2023 Świdnica
Szkolenie RN 14-15.01.2023r. ŚwidnicaSzkolenie sędziowskie 14-15.01.2023r.... więcej
Nowe stopnie licencji sportu samochodowego
Nowe stopnie licencji sportu samochodowegośroda, 11.01.2023Szanowni Państwo,W... więcej
Nowy system Inside PZM dla sportu samochodowego i kartingowego
 Szanowni Państwo,Biuro Sportu i Turystyki Polskiego Związku Motorowego... więcej
Komunikat OKSS nr 6/2022
Komunikat OKSS nr 6/2022
Życzenia świąteczne
Radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz spełnienia planów i marzeń w Nowym Roku... więcej
Zakończenie sezonu 2022 relacja
Sezon 2022 zakończyliśmy na Tor Kartingowy Wrocław Racing CenterZwycięzcy... więcej
Zakończenie sezonu 2022
Szanowni Mistrzowie i MistrzynieZakończył się sezon w sportach motorowych w... więcej
DZIENNIK PODRÓŻY - RAJD BUDAPESZT-BAMAKO -8.11 - WTOREK - DZIEWIĘTNASTY DZIEŃ RAJDU - META
Dzisiaj nie ma już żadnego poważnego rajdowania. Tylko godzinkę przejazdu w... więcej

DZIENNIK PODRÓŻY - RAJD BUDAPESZT-BAMAKO -8.11 - WTOREK - DZIEWIĘTNASTY DZIEŃ RAJDU - META

Dzisiaj nie ma już żadnego poważnego rajdowania. Tylko godzinkę przejazdu w trybie paradnym z ostatniego obozu pod miastem do centrum Freetown. Dobrze, że w nocy nie padało i podeschły poprane na chybcika ciuchy. A ich stan po prawie trzech tygodniach dzikiego życia na pustyni i częstego pod samochodem, absolutnie wykluczał pojawienie się w nich na końcowych uroczystościach. Wczoraj posortowaliśmy resztę rzeczy charytatywnych,  które mamy jeszcze do przekazania najbiedniejszym uczniom w najbliższej okolicy. O rajdzie już głośno w całym Freetown.

Ułatwia nam to  ustalenie, gdzie najbliżej jest odpowiednie miejsce, w którym możemy spotkać dzieci rzeczywiście pochodzące ze środowisk najbiedniejszych. Mamy dane o miejscu, gdzie taka pomoc będzie absolutnie dobrze wykorzystana.  To sierociniec. W dodatku na trasie dojazdu do mety. Jest więc szansa, że zdążymy to dostarczyć przed metą, a jeśli korki to uniemożliwią, to po mecie też nie jest daleko. Wyruszamy więc trochę wcześniej niż inni, żeby po drodze tam wstąpić. I to z zaskoczenia, bo nie jesteśmy umówieni. Obiekt ogromny, otoczony murem,  żeby nieodpowiedni ludzie tu nie zaglądali. Na bramie konsternacja, ale po chwili odpowiednia pani wysłuchuje naszej opowieści o chęci obdarowania dzieci ze zdumieniem ogromnym. Wjeżdżamy w środek obiektu.  Ogromnego,  składającego się z wielu budynków. Schodzą się nauczyciele. Rozmiar naszych pudeł z darami robi na nich wrażenia. Przychodzą dzieci. Takie pierwszaki. Wręczanie miśków czy kredek wprawia ich w radość ogromną. Na koniec wrocławski krasnal do pokoju nauczycielskiego.

   Ruszamy dalej,  bo za chwilę meta. Bardzo nawiązująca do historycznej tradycji starego, klasycznego, afrykańskiego Dakaru, a więc na pięknej plaży Oceanu Atlantyckiego. Na dojeździe przez wiele kilometrów szpaler wiwatujących kibiców. Z gorącym, afrykańskim temperamentem – cały czas witając rajd śpiewem, tańcem i i odpowiednim do radości wrzaskiem.

   Wreszcie widać linię i bramę mety. Polonez czuje podniosłą atmosferę tej chwili – nie szarpie, nie gaśnie, nie marudzi, tylko z odpowiednim fasonem na metę wjeżdża. Udało się!! Wszyscy w trójkę, bo nie tylko my dwaj, ale i Polonez, który nas tu przywiózł i stał się członkiem załogi, jesteśmy na tej mecie zadowoleni, dumni i szczęśliwi.

   Nie było to całkiem roztropne przedsięwzięcie. Stary Polonez z napędem tylko na dwa kola był sensacją rajdu i wzbudzał zainteresowanie powszechne. Dużo większe, niż sto razy (!) droższe współczesne auta terenowe z napędem na cztery kola, które dominująco  w tej imprezie uczestniczyły.  Polonez stal się maskotką rajdu.  Fotografowany na całej trasie tysiące razy. O zdrowie nowych terenówek nikt się nie pytał. O zdrowie Poloneza wszyscy.   

   Okazało się, że pod względem zdrowotnym koszmarne saharyjskie upały Polonez zniósł całkiem dobrze. Owszem, w tropikalnym słońcu i morderczych tutejszych temperaturach było mu za gorąco i parę razy musiał chwilę odpocząć, bo układ chłodzenia nie wyrabiał, ale nie były to sytuacje częste i po kilku minutach i łyku wody do chłodnicy dzielnie jechał dalej. Kłopoty z układem paliwowym też nie były poważną, śmiertelną awarią, a wynikały z jakości, czy raczej braku jakości dostępnego tu paliwa. W sumie Polonez pokonał Saharę i okazał się niezłym twardzielem. Dziękujemy.

   Wieczorem uroczystość rozdania nagród. W miejscu może nie luksusowym, bo w tych okolicznościach saharyjskiej i afrykańskiej przyrody byłoby to chyba dysonansem, ale w naturalnym miejscu przy atlantyckiej plaży i lokalnej muzyce na żywo. Absolutnie nie widzę uzasadnienia dla podawania szczegółowych wyników, kto w jakiej kategorii najszybciej po wydmach śmigał. Dyplomy dostali absolutnie wszyscy, którzy w malutkich łupinach swoich samochodów ten bezkresny ocean piasku pokonali. Na tej mecie zwycięzcami byli wszyscy i z tego zwycięstwa nie tylko nad pustynią, ale nad własnymi słabościami cieszyli się jednakowo. My, bo widziano nas wszędzie ciagle biegających z aparatami i kamerą,  dostaliśmy dodatkowo nagrodę specjalną za największą medialność,  a fakt, że w połowie rajdu, przy prawie nieistniejącym internecie, zrobiliśmy telewizyjną relacje dla Faktów TVN, czyli dla światowego potentata Discovery,  był tu znany i uznany.

   To końcowe uznanie należy się nie tylko Polonezwi i załodze, ale tym wszystkim, którzy nam w przygotowaniach w Polsce pomagali. Wiedzą,  sercem i wszelkim wsparciem służyli. DZIĘKUJEMY!!!  

 

 

Zarząd Okręgowy PZM: 
Kategorie: