Wypowiedzi zawodników po Pannonia-Ringu

Bartek Opioła:
Na pierwszym wyścigu była tragedia z oponami bo jechałem na zestawie, który pamietał jeszcze zawody na Hungaroringu. Takie opony kompletnie sie nie nadają na ten tor bo samochód na nich nie skręca, nie hamuje – jest dosłownie non stop walka o trakcje. W sumie to się trochę dziwie, że na takiej oponie wykręciłem czas 2.01;-) Troszeczkę zawaliłem czasówkę do niedzielnego sprintu, bo w pośpiechu wymienialiśmy pompę wody w Jarka samochodzie i wyjechałem dopiero w połowie naszej czasówki. To nie byłoby problemem gdyby nie fakt, że na na pierwszym kółku wpadłem w żwir i złapałem gumę. Jakoś się doturlałem do boksu, mechanicy zmienili koła i fartem zaliczyłem jedno pomiarowe okrażenie przed zamknieciem toru. Mimo niezbyt dobrego miejsca startowego niedzielny sprint był już znacznie lepszy. Przede wszystkim opony jakimi dysponowałem znacznie lepiej sie spisywały, dzięki czemu praktycznie przez cały wyścig walczyłem z czeskim BMW zajmując ostatecznie czwarte miejsce w klasie powtarzając wynik z soboty.  Teraz przed nami maraton warsztatowy bo mamy niespełna 10 dni na przygotowanie dwóch samochodów do zawodów w Poznaniu. Czeka nas sporo pracy !

 

Jarek Budzyński: 
To był weekend pełen wrażeń i emocji. Pierwszy sprint w sobotę to mistrzostwa Polski. Pamiętając efekty Hungaroringu, do tych zawodów podszedłem taktycznie.  Jechalem równo, szybko i to dało efekt trzeciej pozycji w klasie +3500ccm. Drugi sobotni wyścig to puchar Porsche. Wszystko dobrze się układało, ale niestety pod koniec wyścigu trochę sie zdekoncentrowałem,  uderzyłem prawym przednim narożnikiem w opony i rozwaliłem chłodnicę. Mimo wszystko kontynułowałem jazdę, cały czas kontrolując temperaturę i cisnienie wody, żeby nie doprowadzić do przegrzania silnika. Porsche dotrwało do mety, ale dosyć poważnie uszkodziła się pompa wody oraz chłodnica, za pożyczenie której dziekuję Grześkowi Moczulskiemu !

W niedzielę rozpoczęło się pechowo.  Na pierwszej „esce” zostałem uderzony przez BMW, felga sie tak skrzywiła, że zablokowała się o zacisk hamulcowy i obaj ze słowakiem zostaliśmy na poboczu ogladając poczynania reszty stawki.

Przed startem do ostatniego weekendowego wyścigu Porsche Cup zdecydowanie moim celem były punkty, bo na Hungaroringu nie ukończyłem zawodów, a sobotni start na „pannoni” nie poszedł po mojej myśli. Musiałem jechać czysto, nie wdawać się w niepotrzebną walkę z rywalami by nie powtorzyć sytuacji  porannej z BMW. Wszystko pięknie się udało, byłem czwarty w klasie i co najważniejsze samochó był cały -czyli wielka radość ;-) Ogólnie to był fajny weekend wyścigowy, chociaż przy tej temperaturze potwornie morderczy dla opon. Zużylismy aż 3 sety nowych gum i dwa używek co do tej pory nam sie nigdy nie zdarzyło. Teraz mamy tylko 10 dni do kolejnych zawodów do których trzeba się solidnie przygotować ;-)

 

Rafał Mikrut:
To był długi weekend, potworny upał i katowanie opon ale oczywiscie świetne zawody! W takich warunkach miałem przygotowana taktykę, że na początku jade wolniej, oszczędzam opony, a jak konkurenci zużyją swoje, to zacznę przebijać się do przodu. Na początku troszeczkę za daleko mi odjechali, a jak zacząłem gonić to moje opony rownież zaczęły się przegrzewać. Mimo, że przekombinowałem, to i tak dojechalem na trzecim miejscu w klasie co w pewnym sensie wynagrodziło mi niedosyt.
Wiedząc, że w tym upale opony schodzą w oczach postanowilem na niedzielny sprint założyc kompletnie nowe opony, ktore nie przejechały nawet okrążenia na kwalifikacjach. Na pierwszym dwójkowym zakrecie chciałem się wcisnąć przed Jarka, ale byłoby to troche niebezpieczne i odpuscilem więdząc, że jak to się skończy źle to tylko dla nas obu i zespół bedzie bez punktów. Z okrążenia na okrążenie ubywało rywali, a po neutralizacji rozpoczął sie praktycznie nowy wyścig, który o mało nie zakończył sie dla mnie źle. Florian wyleciał w żwir na czwórkowym zakręcie i w całym zamieszaniu chyba mnie nie zauważył bo wyjeźdzając na tor praktycznie wjechał mi pod koła. Jakimś wielkim fartem wyhamowałem, ale na tyle mnie to ostudziło, że do mety jechałem już bardzo spokojnie, a Florian został wykluczony przez sędziów faktu z zawodów za stwarzanie zagrozenia na torze. Mam nadzieję, że coś takiego mnie wiecej na torze nie spotka ;-)

 

Stefan Biliński:
„ Nie ma co ukrywać, że to nie był weekend moich marzeń. Pierwszy wyścig w Porsche Cup zaczął się dosyć dobrze, pomimo tego, że trochę przespałem start. Najpierw kilka pierwszych okrążeń naciskałem Waltera Csabę, który w pewnym momencie popełnił drobny błąd, ja to wykorzystałem i przesunąłem się na piątą pozycję. Następnie jadący z przodu Robert Lukas miał problemy z samochodem, więc siłą rzeczy byłem czwarty. Przede mną był Isaac Tutumlu, Mato Konopka i Florian Scholze.  Z Tutumlu zapowiadała się dobra walka, ale chyba jechał zbyt agresywnie, zgrzał opony i złapał kapcia. Za mną nadal jak cień przez cały czas podążał Csaba czekając na jakiś mój błąd. Błędu nie popełniłem, ale na ostatnim okrążeniu, dwa zakręty przed metą odpłynęło paliwo, samochód przydusiło, Walter mnie minął, a moja wyścigówka po 2-3 sekundach odzyskała moc. Nie mogę nazwać tego inaczej jak tylko pechem, bo uciekło trzecie miejsce w generalce L

Niedzielny sprint rozpoczął się  podobnie jak sobotni. Po starcie kolejność była prawie identyczna z tym , że nie startował Mato Konopka, w którego samochodzie jechał mój zmiennik z endurance Mariusz Miękoś. Niestety w pewnym momencie pojechałem odrobinę za szybko, opona puściła i wpadłem w żwir. Samochód powiesił się na podłodze i nie było szans, na wyjechanie o własnych siłach – wyścig nie ukończonyL Co gorsze gdy mechanicy zaczęli czyścić samochód z kamieni i przygotowywać go do dwu godzinnego Endurance, okazało się, że element, który trzyma silnik ma duże pęknięcie. Uszkodzenie już przed startem wyeliminowało nas  z wyścigu. W tej sytuacji po raz pierwszy od wielu lat oglądałem cały wyścig z trybuny. Ale muszę przyznać jedno: konkurenci szybko jeżdżą !"

MACIEJ ROCH PIETRZAK:
Po występie na węgierskim Pannonia Ring, dowiedziałem się, że oprócz mokrych i suchych warunków, na torze istnieją jeszcze gorące. Na takim właśnie torze ścigaliśmy się podczas minionego weekendu. Temperatura dochodziła do 40 stopni, a nawierzchnia toru miał prawdopodobnie ponad 60 i opony dosłownie rozpływały się. Nie lada wyczynem było utrzymanie się na czarnym o czym przekonało się wielu, nawet bardzo doświadczonych zawodników. Jednak nam udało się dowieźć wszystkie auta w całości (no może prawie w całości - uwzględniając „kontakty” Adama) do mety podczas wszystkich trzech wyścigów sprinterskich. W sobotę jak i niedzielę punktowałem w sprincie tuż za podium. Śmialiśmy się, że Czesi załatwili tak samo i mnie - i naszą reprezentację w piłce nożnej. Ostatecznie jednak zdobyte punkty zapewniły mi utrzymanie trzeciego miejsca w klasie E1-2000cm3 w klasyfikacji rocznej WSMP.

Do wytrzymałościowego wyścigu długodystansowego Endurance, podchodziłem razem z Adamem Rzepeckim bardzo ostrożnie, szczególnie pod kątem Mistrzostw Europy Centralnej, gdzie również konkurujemy z Czechami. Chcieliśmy dojechać do mety unikając problemów technicznych z którymi borykali się inni zawodnicy. O stan naszych wyścigówek dbają inżynierowie i mechanicy z Waab Garage - i jak widać potrafią to dobrze robić … bo my przejechaliśmy bez problemów ponad dwie godziny w 40 stopniowym upale. Jednak ku naszemu zaskoczeniu maszyny naszych przeciwników wykruszyły się, a my zdobyliśmy nie tylko pierwsze miejsce w klasie, ale i pierwsze miejsce w E1-2000 FIA CEZ i co dla nas fantastyczne i nieprawdopodobne wślizgnęliśmy się na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu endurance, dokładnie pomiędzy super mocne auta o pojemności prawie dwukrotnie większej od naszej. Przypomniały mi się słowa Zbyszka „Profesora” Szwagierczaka, który zwykł mawiać, że nie wygrywa ten co ma mocne auto, ale ten co dojeżdża do mety. Dzięki Zbychu;)

Zespół spisał się na medal, ale chyba jak wspominałem jeszcze bardziej spisali się nasi mechanicy z ekipy Waab Garage, którzy potrafią przygotować szybkie i wytrzymałe samochody, a to widać po naszych wynikach. Należy też podziękować naszym mecenasom sportu motorowego. Dzięki ich szerokim horyzontom i wieloaspektowym myśleniu o biznesie - może się rozwijać w Polsce nie tylko sport masowy, ale i sporty niszowe czy wręcz elitarne, jakimi są między innymi wyścigi samochodowe. Wielkie podziękowania dla naszych partnerów strategicznych tj. Skyline Investment S.A. oraz P&P Inwest Sp. z o.o. , bez których nie było by możliwości zdobycia tak wysokich miejsc i rywalizacji nie tylko w WSMP, ale i klasyfikacji FIA CEZ Circuit Trophy. Chcieliśmy też podziękować Andrzejowi Lewandowskiemu i Teodorowi Myszkowskiemu za cenne rady jakich nam udzielili przed tym startem oraz pogratulować świetnych wyników jakie oni sami uzyskali.

Teraz cały zespół Basenhurt-PMR Team szykuje się do zawodów jakie zostaną rozegrane już w pierwszy wakacyjny weekend 30 czerwca i 1 lipca w Poznaniu, na który serdecznie zapraszam wszystkich kibiców.


Fot. Tomasz Brzeziński

MACIEJ STAŃCO:
W niedzielnym sprincie puściłem Liedla. Nie da się utrzymać TT-ki DTM. Potem prowadziłem, bo on wymyślił jazdę na 7-kach, najbardziej miękkich Michelinach, które szybko zdarły się w upale. My zawsze jeździmy na S8 i zazwyczaj to funkcjonuje. Waszek miał 9-ki, które idealnie sprawdzały się w takich warunkach. Palnął mnie po drzwiach, wyrzucił z toru na trawę. Spadłem na piąte miejsce. Potem wyprzedziłem Konopkę, ale Waszek i Matzke odjechali. Cały weekend rozegrał się na oponach. Słońce mocno nagrzało asfalt i wystąpiły anomalia. Po 25-minutowym sprincie kompletnie nie było punktów kontrolnych na tylnej osi. Tylne opony zostały zjedzone. Konopka z Waszkiem wykupili wszystkie 9-ki w Michelinie, ale przed wyścigiem długodystansowym udało nam się wygrzebać od gościa dwa komplety 9-ek na tył. Na ósemkach nie dojechalibyśmy do mety. Artur, który super daje radę, zrobił czas w kwalifikacjach i pojechał na pierwszej zmianie. W wyścigu obyło się bez przygód. Mieliśmy za sobą Chladów, ale wyjechali przed nami po zmianie. Przez trzy okrążenia próbowałem gonić Ferrari GT2, po czym stwierdziłem, że nie ma szans. Młody Chlad jechał szybciej od ojca. Samochód przygotowało AF Corse. Mamy trzecie miejsce i cieszymy się z wygranej w mistrzostwach Polski.

Share

News

1. runda Porsche Esports Sprint Challenge Poland - Transmisja
Dziękujemy za wspólne oglądanie 1. rundy Porsche Esports Sprint... więcej
Kierowcy wyścigowi ruszają do sportowej rywalizacji!
Po wielotygodniowym oczekiwaniu, kierowcy wyścigowi nareszcie ruszą do... więcej
Ryszard Żyszkowski nie żyje
W niedzielę, 21 czerwca zmarł w Warszawie Ryszard Żyszkowski, najwybitniejszy,... więcej
Zmarł Marcin Turski
Polski sport motorowy poniósł drugą wielką stratę w ciągu dwóch dni. W wieku 46... więcej
Pod patronatem Porsche ruszają wirtualne Mistrzostwa Polski Digital Motorsport
Poznań. Od prekwalifikacji na wirtualnym torze Silesia Ring zaczynają... więcej
1 i 2 runda Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski
W dniach 3-5 lipca 2020 roku na Torze "Poznań" odbędzie się 1. i 2.... więcej
Kurs na licencję RN oraz licencje sędziowskie I i II, 24-27.06.2020, Białystok
Szkolenie kandydatów na sędziów i zawodników sportu samochodowego ... więcej
Polacy zwyciężają w Virtual 24 Heures du Mans!
Nikodem Wisniewski Racing i Jakub Brzeziński wraz z Louisem Deletrazem i... więcej

Strony

- Archiwum