Kubica podsumowuje sezon

Robert Kubica powiedział Franco Nugnesowi z OmniCorse.it dlaczego wystartował w Memoriale Bettegi i jak ocenia sezon 2014. W rozmowie nie pominięto również tematów związanych z F1.

Dlaczego postanowiłeś wystartować w Motor Show w Bolonii?
Planowałem małą przerwę, bo sezon w Rajdowych Mistrzostwach Świata był bardzo długi i pracowity, choć liczył mniej rund niż kalendarz F1. Wymagał dużego zaangażowania, więc chciałem trochę odpocząć, ale pojawił się pomysł startu na Monzy. Trochę dlatego, że znam A-Style Team, który zapewniał mi Fiestę WRC, trochę bo uznałem, że fajnie byłoby spędzić parę dni z włoskimi przyjaciółmi. Sądziłem też, że to właściwy sposób na podziękowanie kibicom, którzy zawsze mocno mnie wspierają, a także sponsorom, którzy zainwestowali w mój program. Ponieważ samochód z Monzy mógł zostać użyty w Memoriale Bettegi, przyjąłem zaproszenie Franco Cunico, który bardzo chciał, żebym wystartował. Początkowo powiedziano mi, że będę zajęty przez jeden dzień. Okazało się, że chodzi o trzy dni, ale nie miało to znaczenia, ponieważ chciałem przyjechać do Bolonii.

Jak oceniasz tor w Area 48, który w tym roku został zmieniony?
Nie znałem go wcześniej, bo oglądałem Memoriał Bettegi jedynie w telewizji. Szutrowa partia posiada nawierzchnię, która bardzo się rozkopuje - szczególnie przed mostkiem, gdzie utworzył się próg, moim zdaniem bardzo niebezpieczny. Na pierwszym zakręcie można pojechać szybko, ale potem istnieje ryzyko, że wypadniesz z kolein. Mostek jest dosyć wysoki, więc najlepiej za bardzo nie ryzykować. Reszta toru to moim zdaniem, doskonała mieszanka szutru i asfaltu. Zdobyte doświadczenie może być przydatne w przyszłym roku na asfaltowych superoesach, podczas których jeździmy na szutrowych oponach. Aby uzupełnić tor, można ustawić prawdziwą hopę tworząc bardzo widowiskowe sytuacje, do których zazwyczaj nie dochodzi na torze, czy na drodze. Luźna nawierzchnia powinna być mniej piaszczysta, co pozwoliłoby na stały tor jazdy. A tak linia zmieniała się z powodu kolein, które powstawały po kilku przejazdach.

Miałeś więcej frajdy rywalizując z Valentino Rossim na Monzy, czy z Kenem Blockiem podczas Motor Show?
Valentino to mistrz przez duże M, szybki nie tylko na motocyklu, ale również w samochodzie. Startuje na Monzy od wielu lat, więc bardzo dobrze zna zawody, których charakter znacznie różni się od innych. Doświadczenie jest tam bardzo ważne. Gdybym ponownie wystartował, to z pewnością pojechałbym lepiej bo już wiem, które miejsca sprawiają różnicę, a w których nie trzeba zbędnie ryzykować. Memoriał Bettegi to bardziej show, z pewnością bardziej Gymkhana, bardzo odpowiednia dla Kena. Na szutrowych oponach na pewno nie można przejeżdżać asfaltowych partii na maksimum. Jestem przyzwyczajony do single-seatera na torze, gdzie ustalasz linię. Tutaj samochód mocno płynął na oponach. Ale to może być bardzo przydatne doświadczenie...

Jak podsumujesz pierwszy sezon w mistrzostwach świata za kierownicą WRC?
Nie jestem zadowolony z uzyskanych wyników w tym sezonie, choć wyniki nie stanowiły w tym roku priorytetu, ponieważ postanowiłem poświęcić sezon w WRC na naukę. Jeżeli chcesz się szybko uczyć w środowisku, gdzie jeżdżą najlepsi, wówczas mogą przytrafiać się błędy, bo jadąc wolno praktycznie niczego się nie nauczysz. W paru rajdach straciłem potencjalnie dobry wynik, może nawet podium, ale miałem satysfakcję z wygranych oesów samochodem, który nie był topowy.

Czego ci brakowało w porównaniu z innymi kierowcami M-Sportu?
Dużo traciłem z powodu systemu zmiany biegów łopatką przy kierownicy. Działał on znacznie wolniej od manualnego systemu, używanego przez moich rywali. Wiele razy wypadałem z drogi na wyjściu z nawrotu, bo za późno włączał się bieg. A gdy walczysz z najlepszymi rajdowymi kierowcami na świecie, nie można im robić takich prezentów. Jeżeli na 20-kilometrowym oesie przegrywałem z Ogierem tylko o cztery sekundy, a wiedziałem, że parę sekund tracę z powodu systemu zmiany biegów, to zrozumiałe, że zawsze musiałem jechać w limicie, aby starać się zbliżyć do czołówki.

Nigdy dotąd o tym nie mówiłeś.
No cóż, poza wolniejszą zmianą biegów również spadek obrotów pomiędzy poszczególnymi biegami był większy, a zatem upływało więcej czasu, nim silnik się rozkręcił.

Ile w sumie traciłeś?
Znam dokładne dane, lecz wolę ich nie podawać.

Jak poradzisz sobie z tym problemem w przyszłym roku?
To bardzo proste. W 2015 wszyscy będą mieli sterowanie biegami hydrauliczną łopatką, a zatem warunki będą dla wszystkich takie same. System, którego używałem w tym roku, wykorzystywał ciśnienie o 15-20 procent mniejsze niż w starym Focusie. Samochód jeździłby inaczej, gdyby ciśnienie było wyższe.

Wskazałeś na problemy, które powodowały wolniejszą jazdę, ale to chyba nie była przyczyna tylu wypadków?
Masz rację. Popełniałem różne błędy z powodu braku doświadczenia i niektórych moich ograniczeń. Gdybym miał w stu procentach sprawną prawą rękę, często mógłbym uratować samochód. Poza tym posiadam nawyki z toru i próbuję ustalić sobie linię. Dwudziestu lat na torze nie da się wymazać jednym pociągnięciem gumki. A zatem jeżeli bilansujemy sezon to muszę przyznać, że popełniłem zbyt wiele błędów. Gdyby jednak przed sezonem ktoś mi powiedział, że wygram odcinki specjalne w trzech różnych rajdach, że po pierwszych dwóch oesach Rajdu Monte Carlo będę miał 35 sekund przewagi, to z pewnością bym nie uwierzył. Wygrałem również pierwszą rundę mistrzostw Europy, a zatem nie wszystko należy wyrzucić na śmietnik. Zebrałem dużo doświadczeń i chciałbym na tym budować.

Nie próbowałeś dołączyć do oficjalnego programu Citroëna, być może uzupełniając rajdy o kilka startów w WTCC za kierownicą C-Elyseé?
To tylko plotki. Nigdy nie rozmawialiśmy o WTCC.

A rajdy w DS3?
Postawmy sprawę w ten sposób - Citroën ogłosił skład kierowców na mistrzostwa świata, a zatem nie ma żadnej możliwości uczestniczenia w oficjalnym programie.

Ale chcesz mieć konkurencyjny samochód na 2015?
Mam taką nadzieję, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że są też takie lata, w których trzeba zacisnąć zęby.
Przejdźmy do analizy Formuły 1. Fernando Alonso porzucił Ferrari dla McLarena-Hondy, a Sebastian Vettel przeszedł z Red Bull Racing do zespołu Skaczącego Konia. Który z tych dwóch wygrał?
Ten, który ma lepszy kontrakt!

Ale nie mówimy o pieniądzach.
Wiem, to tylko żart. Szczerze mówiąc, nie jest łatwo ocenić, który z nich na tym zyska. Nie mam czarodziejskiej różdżki i nie potrafię przewidzieć przyszłości. Formuła 1 jest bardzo skomplikowana i konkurencyjna, a zatem trudno coś przewidywać. Myślę, że Fernando, i tego jestem pewny, przed dokonaniem wyboru ocenił ludzi, którzy pracują w McLarenie, a także możliwości zespołu. Na pewno Fernando nie jest kierowcą, który zmieniłby team, żeby cierpieć. Liczy, że w McLarenie znowu będzie wygrywał. To samo można powiedzieć o Ferrari, które postawiło na Vettela aby ponownie odnosić sukcesy.
Dlaczego Sebastian miał trudny rok po czterech tytułach mistrzowskich z rzędu, podczas gdy Fernando potwierdził pozycję lidera Ferrari, regularnie wyprzedzając Kimiego Räikkönena?
F1 to techniczny sport, również od strony kierowcy. Szybka jazda nie oznacza, że szybko dotrzesz do sklepu i wrócisz do domu. Jeżeli nie masz wyczucia samochodu, wówczas nie możesz w pełni wykorzystać jego potencjału. Widzieliśmy, że Sebastianowi czegoś brakowało.

Niemiecki kierowca mógł tracić z powodu systemu brake-by-wire na tylnych hamulcach. Mówi się, że system elektroniczny pozbawiał go wyczucia samochodu.
Trudno powiedzieć lecz uważam, że mistrz powinien przystosować się do każdej sytuacji. Może to zająć dwa wyścigi lub nawet więcej, ale trzeba się przystosować. Pamiętam, jak zmieniano dostawcę opon z Michelina na Bridgestone. Mówiono wówczas, że Fernando i ja, którzy wykorzystywaliśmy duży kąt kierownicy, znajdziemy się w kłopotach. Tak, mieliśmy kłopoty przez dziesięć okrążeń nim zorientowaliśmy się, w którym kierunku należy pójść z ustawieniem, żeby opony najlepiej pracowały. Niektórzy dochodzą do tego szybciej niż inni. A w F1 za kierowcą stoi zawsze team, który również pracuje. Sebastian miał za swoimi plecami setki ludzi w Red Bull Racing.

Vettel jest w mniejszym stopniu mistrzem niż Fernando?
Mistrz nie rodzi się z dnia na dzień i nie każdy może nim zostać. W życiu są różne okresy. Nie zawsze wszystko przebiega tak perfekcyjnie, jakbyś chciał. Vettel przez parę lat egzystował w niemal idealnej sytuacji. Czuł się tak pewnie, że nawet gdy popełniał błędy, nie wpływały one na wynik. Jednak w tym sezonie otrzymał samochód, który na początku nie był konkurencyjny i niezawodny. Nie znalazł właściwego wyczucia samochodu i nagle stwierdził, że nie może wygrywać, nie ma przewagi. Bardzo trudno jest przystosować się do innej sytuacji. Fernando w ostatnich latach znalazł się w niekonkurencyjnym samochodzie, ale zdołał maksymalnie wykorzystać potencjał, którym dysponował. Fajnie jest zdawać sobie sprawę z tego, że jesteś najszybszym kierowcą, jednak w życiu musisz umieć sobie radzić z trudnościami. W przyszłości Sebastian lepiej poradzi sobie w trudnych sytuacjach, bo ma doświadczenie z tego sezonu. Nie wierzę w kryzys Vettela. To tylko słowa. On będzie mocniejszy niż poprzednio...

Odejście Fernando z Ferrari spotkało się z krytyką z różnych stron.
Słuchałem dyskusji na temat Fernando, gdy w domu oglądałem Grand Prix w telewizji - i włosy jeżyły mi się na głowie! Ci sami ludzie, którzy mu wcześniej schlebiali, teraz mówili, że Fernando angażuje się wyłącznie w jazdę na rowerze. Spójrzcie tylko, ile punktów zdobywał Fernando co roku dla Ferrari w porównaniu z kolegą z zespołu. Wolicie kierowcę, który trenuje na rowerze czy takiego, który wieczorem idzie do pubu? Sezon Formuły 1 stał się zbyt długi i w pewnym momencie kończą się argumenty. Ale jestem zaskoczony, że niektórzy ludzie atakują wysuwając argumenty, które łatwo można obalić. Z pewnością nie zamierzam bronić Fernando, jednak krytykowanie kierowcy, który dochodził niemal do perfekcji prowadząc niekonkurencyjny samochód, wydaje się nie na miejscu. W końcu nikt nie jest perfekcyjny. Żaden piłkarz, nawet Messi, nie utrzyma idealnej formy przez dziesięć miesięcy w roku. Gdy Alonso zalicza wyścig, który po prostu jest w normie, zamiast pokazać niezwykłe wyczyny, natychmiast go krytykują. Jednak doskonały kierowca który ma zły dzień i tak jest lepszy od przeciętniaka. Fernando udowodnił, że jest mistrzem. Wiedział, że odchodzi z Ferrari, a jednak do końca dawał z siebie wszystko. W końcu kierowca jest na pokładzie tej samej łodzi co reszta zespołu. Wszyscy powinni wiosłować w jednym kierunku.

Mówiąc o Ferrari, czy możemy powiedzieć po paru latach, dlaczego nie wylądowałeś w Maranello?
Nie mogę opowiedzieć tej historii. Znam ją tylko z mojej strony. Być może ujawnię to za dziesięć lat. Tak jak w życiu prywatnym są rzeczy, których nie chcesz ujawniać. Jako kierowca wychowałem się we Włoszech. Dwie rzeczy mogą usatysfakcjonować kierowcę wyścigowego - zdobycie mistrzostwa świata F1 lub jeżdżenie w Ferrari. To jasne, że istniała taka możliwość. Mogę powiedzieć, że w pewnym momencie byłem niemal przekonany, że będę tam jeździł. Za każdą decyzją, za każdą dużą zmianą stoi wiele czynników i o wielu z nich nawet nie wiem. Jestem tylko kierowcą... Takie jest życie. Być może za dziesięć lat powiem, jak to było i może nawet coś pokażę...
Mercedes zdominował sezon.
Oni najlepiej zinterpretowali nowy regulamin przygotowując najlepszą jednostkę napędową, najbardziej konkurencyjny samochód z aerodynamiką dostosowaną do tego projektu. Choć w Formule 1 cykle szybko się zmieniają to jednak oczekuję, że w przyszłym roku Mercedes nadal będzie wygrywał.

W ubiegłym roku często pracowałeś w symulatorze w Brackley. Pomogłeś rozwinąć W05 w zwycięski samochód?
Nie mam żadnych zasług w rozwoju Mercedesa. W ubiegłym roku pracowałem w symulatorze, żeby odtworzyć różne warunki panujące podczas Grand Prix. W 2013 samochód był bardzo czuły na zmiany temperatury. Częściowo wynikało to z opon, ale również z konstrukcji samochodu. A przekazywanie tych informacji poprzez symulator nie było łatwe.

Czy to prawda, że w symulatorze w Brackley przeprowadzano sesje koordynowane z torem?
Tak. Zdarzało się, że pracowałem tuż po zakończeniu wolnych treningów, żeby porównać dane z toru i symulatora. Nie wiem, jaki był mój konkretny wkład w prace rozwojowe. Wykonywałem moje zadanie i nigdy nie wiedziałem, w jaki sposób wykorzystywano moje umiejętności. Muszę dodać, że specjalnie nie kocham pracy w symulatorze. Nigdy nie jeździłem w teamie F1, który dysponował symulatorem.

Nie lubisz symulatora?
Zazwyczaj kierowca F1 nienawidzi symulatora, bo to urządzenie może być bardzo realistyczne - nie tylko dla kierowców, ale również dla inżynierów. Istnieją przy tym obiektywne trudności. Samochód wyczuwa się plecami i siedzeniem, a w symulatorze decydujące są akustyka i obraz. Dlatego dla mnie jazda w symulatorze stanowi znacznie większe wyzwanie i jest bardziej męcząca niż jazda samochodem. Gdy dochodzisz do limitu, w symulatorze trudno ocenić każdy aspekt jazdy. Istnieje ryzyko, że będziesz się obracał co dwa okrążenia, bo nie dostosowałeś się do warunków. Trzeba znaleźć właściwy kompromis. Wszystkie zespoły rozwijają w symulatorze młodych kierowców, którzy jadą równym tempem nawet przy zmiennych warunkach. To prawda, że symulator umożliwia powtórzenie przejazdu, jeżeli nie jesteś pewny uzyskanego wyniku, ale prace rozwojowe trwają w pośpiechu i nie można tracić za dużo czasu.

Samochody: 
Słowa kluczowe: 
Źródło zdjęcia: 
Share

News

500 wyścig DTM na Niemieckim torze Lausitzring
W najbliższy weekend odbędzie się jubileuszowy 500 wyścig DTM na Niemieckim... więcej
Polacy wśród faworytów – ORLEN Baja Poland już za tydzień
(20.08.2019) Blisko 100 zgłoszeń otrzymali organizatorzy ORLEN Baja Poland... więcej
22 Grand Prix Sopot - Gdynia: Weekend w Sopocie kolejnym sukcesem Szymona Łukaszczyka
Niedzielna odsłona 22 Grand Prix Sopot – Gdynia , będąca 10 Rundą... więcej
22 Grand Prix Sopot – Gdynia: Szymon Łukaszczyk znowu wygrywa wyścig
Szymon Łukaszczyk (Mitsubishi Lancer EVO V AMS) zwyciężył w sobotniej, 9... więcej
22 Grand Prix Sopot – Gdynia: Gwiazdy motorsportu przy sopockim Molo
Komplet 58 kierowców zgłoszonych do 22 Grand Prix Sopot – Gdynia pojawił... więcej
GSMP: Nadmorskie wyścigi „górali”
W dniach 16-18 sierpnia, jako podwójna runda Górskich Samochodowych Mistrzostw... więcej
Historyczne samochody, mocne tempo – Motul HRSMP po Rajdzie Rzeszowskim
Wymagająca trasa, kłopoty faworytów, sukcesy debiutantów i niespodziewane... więcej
28. RAJD RZESZOWSKI - Grzegorz Grzyb po raz czwarty triumfuje w Rzeszowie
(10.08.2019) Grzegorz Grzyb i Robert Hundla (Skoda Fabia R5) triumfowali w 28.... więcej
28. Rajd Rzeszowski - Grzyb liderem po pierwszym etapie
(09.08.2019) Grzegorz Grzyb i Roberta Hundla (Skoda Fabia R5) wygrali cztery z... więcej

Strony

- Archiwum