Bartosz Zmarzlik - szóste miejsce w Plebiscycie PS"2018

Tegoroczna Gala Przeglądu Sportowego była dla 23-letniego Bartosza Zmarzlika już trzecią w życiu. Obycie wśród gwiazd polskiego sportu najbardziej było widać podczas przemówienia na scenie, gdy zawodnik odbierał statuetkę za szóste miejsce. To już drugie takie jego wyróżnienie w krótkiej karierze.

– Trema była, ale muszę przyznać, że w porównaniu do pierwszej nagrody w 2017 roku, tym razem czułem się zupełnie inaczej. Poprzednio, gdy wyczytano moje nazwisko, to serce omal wyskoczyło przez gardło. Tym razem, bardzo się ucieszyłem, a w kierunku sceny ruszyłem z uśmiechem. Jak się okazuje do pewnych spraw trzeba dojrzeć – mówi zawodnik. W trakcie swojego przemówienia Zmarzlik najpierw rozśmieszył całą salę, a później podziękował najbliższym. Nie zapomniał także o pozdrowieniach dla Tomasza Golloba. Wszystko wyszło znakomicie, choć zawodnik nie miał przygotowanej żadnej przemowy.

– Przemówień nie układam, bo już mam nauczkę, że jak się pomyli jedno zdanie, to człowiek zupełnie nie jest w stanie nic z siebie wydusić. Tym razem postawiłem na spontan i mam wrażenie, że lepiej wyszło – dodaje.

Podczas Balu Mistrzów Sportu było widać, że obecność Zmarzlika wśród najlepszych nikogo już nie dziwi, a i on sam czuje się w tym towarzystwie coraz lepiej. Żużlowiec opuścił imprezę około drugiej w nocy, ale wcześniej miał okazję porozmawiać z wieloma gwiazdami. Parkietu jednak nie podbił.

– Tańczyć nie umiem i nie lubię, ale być może i na to w moim życiu przyjdzie czas. Może za rok, za dwa w końcu się odważę i przełamię kolejną granicę. To nie jest jednak tak, że na Balu się nie bawię, bo cały czas rozmawiam z wieloma ciekawymi ludźmi. Pan Robert Korzeniowski to wielki fan żużla i zawsze nam się miło rozmawiało. Jak się widzimy, to zawsze przybijemy ze sobą piątki, a dla mnie to naprawdę bardzo miłe. Mam też kontakt z Anitą Włodarczyk. Nie mogłem sobie odmówić zdjęcia z Bartkiem Kurkiem. Wyszło bardzo śmiesznie, bo jest on chyba o cztery głowy wyższy ode mnie. Cenię też Annę Lewandowską i z nią też zrobiłem sobie zdjęcie. Fajnie spotkać się w takim towarzystwie. Takich sportowców na co dzień trudno spotkać, a tutaj mamy okazję wspólnie spędzić czas. Podczas przemówienia powiedziałem, że dostanę do jajecznicy, ale to był żart, żeby luźniej poczuć się na scenie. W niedzielę musiałem wracać do domu, więc nie było sensu zostawać na Balu do rana – mówi Zmarzlik.

Jak się okazuje nawet taka okazja nie jest traktowana przez Zmarzlika jako wymówka do ominięcia treningu. Zawodnik jest w trakcie intensywnych przygotowań i tuż po powrocie do domu udał się na salę treningową.

– W niedzielę rano nie uda mi się potrenować, ale już wieczorem na pewno. W poniedziałek mam zaplanowany kolejny trening, we wtorek regeneracja, a w środę wylot na zgrupowanie do Hiszpanii, gdzie będę kontynuował przygotowania z moim trenerem – wyjaśnia. Podczas wyjazdu zawodnik spędzi czas głównie jeżdżąc na rowerze. 

Żużel: 
Źródło newsa: 
Źródło zdjęcia: 
Share

Strony