MXOEN - Włoska robota - okiem komentatora

Trzeci raz z rzędu Gdańsk gościł zawodników rywalizujących w Motocrossie Europejskich Narodów czyli innymi słowy Drużynowych Mistrzostwach Europy.

Zawody te kończą motocrossowy sezon w Europie, więc śmiało można było się spodziewać, że o tej porze roku, przy kapryśnej ostatnio jesieni łatwo nie będzie. Ci, którzy tak myśleli, nie pomylili się, bowiem jeśli chodzi o pogodę mieliśmy wszystko, od ulewy po słońce. Trzeba jednak przyznać, że Marian Zupa i jego ekipa jest już tak zaprawiona w boju, że nie straszna im żadna pogoda, więc jeśli chodzi o przygotowanie toru i zaplecza po raz kolejny nie było się czego wstydzić.

Oprócz motocrossowej młodzieży na gdańskim torze w Borkowie ścigały się również Panie.

Napisałem „również”, ale może powinienem napisać „przede wszystkim” ???

… tak, tak, Panie, które ścigały się w Gdańsku, to zdecydowanie czołówka światowego motocrossu w rywalizacji kobiet. Mimo, że motocross jest już bardzo popularny wśród kobiet na świecie, to jednak nie mamy jeszcze Drużynowych Mistrzostw Świata w tej kategorii. Mistrzostwa Europy, to dla kobiet zawody drużynowe o najwyższej randze, dlatego też mogliśmy oglądać w Gdańsku najlepsze z najlepszych. Przyjechały nawet zawodniczki z USA. Zabrakło jedynie Mistrzyni Świata Courtney Duncan, a stało się tak dlatego, że Nowa Zelandia nie przysłała swojej reprezentacji.

Niedzielną rywalizację Motocrossu Europejskich Narodów rozpoczęły właśnie panie. Po opadach w  tygodniu i po nocnych deszczach tor był ciężki, ale słoneczna pogoda sprawiła, że ściganie było czystą przyjemnością zarówno dla zawodniczek, jak i kibiców.

W drugim wyścigu było już jednak zupełnie inaczej. Krótka ulewa, która przeszła nad torem tuż przed rozpoczęciem rywalizacji podniosła poziom trudności pokonywania toru przynajmniej dwukrotnie. Panie miały największe trudności z precyzyjnym prowadzeniem motocykla w głębokich do pół koła, śliskich koleinach oraz z podnoszeniem oblepionego błotem, ciężkiego motocykla w przypadku poważniejszych problemów.

Klasą dla siebie była vice Mistrzyni Świata Nancy van de VEN. Wygrała obydwa wyścigi w pięknym stylu i doprowadziła reprezentację Holandii, podobnie jak dwa lata temu, do najwyższego stopnia podium. Dzielnie wspierała ją Shana van der VLIST, która dojeżdżała do mety na siódmym oraz trzecim miejscu. Drugie miejsce wywalczyły Niemki Larissa PAPENMEIER oraz Anne BORCHERS. Na podium stanęły również Dunki Sara ANDERSEN i Line DAM. Obrończynie tytułu, Włoszki zakończyły rywalizację na dalekiej ósmej pozycji.

Zapowiadana wcześniej reprezentacja Polski nie stanęła ostatecznie na starcie z powodu kontuzji naszej najlepszej zawodniczki Joanny Miller.

Mimo, że w rywalizacji mężczyzn nie mieliśmy zawodników z tak wysokiej półki, jak w przypadku kobiet, to jednak walka była bardzo zacięta. Aż 20 reprezentacji walczyło o prymat na gdańskim torze.

Bardzo dobra frekwencja sprawiła, że na starcie do wyścigów mieliśmy pełną maszynę startową, a Matka Natura sprawiła, że mogliśmy sprawdzić umiejętności młodych zawodników w niezwykle trudnych warunkach.

Po raz kolejny okazało się, że sukces w Motocrossie Europejskich Narodów, to wynik pracy całego zespołu. Nawet największa gwiazda nie jest w stanie wygrać tej rywalizacji bez odpowiedniego wsparcia innych członków zespołu. Tak było w przypadku reprezentacji Danii. Doskonale spisał się 18-letni Duńczyk Mikkel HAARUP, wygrywając na swojej Husqvarnie 250ccm obydwa wyścigi, ale nie wystarczyło to nawet do wywalczenia miejsca na podium dla reprezentacji Danii i skończyło się 5 miejscem.

Mikkel HAARUP to jak pamiętamy vice Mistrz Europy 125ccm z 2017 roku. W przyszłym sezonie będzie startował w Mistrzostwach Świata MX2. Kontrakt z zespołem F&H Kawasaki podpisał na początku października co z pewnością dodało mu skrzydeł, które rozwinął na torze w Gdańsku.

Tytuł drużynowych Mistrzów Europy obronili Włosi, jednak ich sukces ważył się aż do końca ostatniego wyścigu. Zwyciężyli tylko jednym punktem, a ich as atutowy i jak pamiętamy Mistrz Europy 250ccm z 2017 roku, nie wygrał żadnego wyścigu. Równa, solidna jazda reprezentantów Włoch okazała się kluczem do sukcesu. Każda reprezentacja, to czterech zawodników i każdy z nich ściga się dwa razy, wiec mamy osiem wyników, z których odrzucamy jeden najsłabszy.

Najwyższy stopień podium dla Włochów. Morgan LESIARDO, Valerio LATA, Matteo Luigi RUSSI i Andrea RONCOLI pokazali, że w zespole siła i wykonali trudne zadanie obrony tytułu.

Co ciekawe, największymi rywalami Włochów okazali się, nie tak jak to bywało w poprzednich latach, Francuzi, a debiutujący na gdańskim torze Hiszpanie. Choć żaden z nich nie wygrał żadnego wyścigu, to jednak świetnie zaprezentowali się jako zespół. Ich najmocniejszym punktem był  20-sto latek z Vigo, Ruben FERNANDEZ GARCIA, trzeci zawodnik Mistrzostw Europy 250ccm z 2017 roku.

Trzecie miejsce na podium zajęli Czesi. Już rok temu bliscy byli miejsca w pierwszej trójce i pokonania Norwegów, ale zabrakło im wówczas 5 punktów. Tym razem czeski zespół swoją pokazał, że wyrównany team, to podstawa. Może fajerwerków nie było, ale zdecydowanie pokonali w walce o podium Mistrzów sprzed dwóch lat, a jednocześnie drugą drużynę poprzedniego sezonu, Francję.   

… A jak tam Polacy? … ktoś pewnie zapyta.

Ano nie najlepiej… Nasz numer jeden, Szymon STASZKIEWICZ prezentował się całkiem dobrze do momentu, kiedy to w pierwszym wyścigu przewrócił się i uszkodził bark. Pierwszego wyścigu nie ukończył również 18-latek z Nekli Marcin BANDOSZ. Nasz mistrz Polski 125ccm startując z kontuzją łąkotki również przewrócił się i już w drugim wyścigu nie wystąpił.

Osłabiona w ten sposób reprezentacja Polski nie miała już żadnych szans na pozytywny wynik. Na polu walki pozostali jedynie najmłodsi nasi zawodnicy jeżdżący motocyklami o pojemności 85ccm. Jakub KOWALSKI i Olaf WŁODARCZAK robili, co mogli, ale wystarczyło to tylko na 18-ste miejsce.

Kolejny Motocross Europejskich Narodów za nami, czas teraz na analizy porównania i wnioski…

Chciałbym muc napisać, że wyniki naszych zawodników dorównują coraz lepszej organizacji i przygotowaniu toru w Gdańsku, ale tak nie jest.

Zawsze trzeba się starać równać do najlepszych, więc przyjrzyjmy się zapleczu z jakim przyjechali Włosi czy Francuzi, popatrzmy na ich system organizacji pracy, a potem jeszcze tylko rzut oka na tabelę wyników i już wszystko będziemy wiedzieć…

Motocykle: 
Share

News

Kursokonferencja sędziowska w Bydgoszczy 2-3 marca 2019
Uprzejmie informujemy, że w dniach 2-3 marca 2019 r. Główna Komisja Sportu... więcej
Trzecia runda mistrzostw świata FIM SuperEnduro w Madrycie za nami! Zderzenie i upadek Tadeusza Błażusiaka
Tadeusz Błażusiak podczas trzeciej rundy mistrzostw świata Maxxis FIM... więcej
Kalendarz sportu motocyklowego 2019
W dniu 25 stycznia 2019 r. Prezydium Zarządu Głównego Polskiego Związku... więcej
ORLEN Team podsumował 41. rajd Dakar
Kuba Przygoński zajął 4. miejsce w klasyfikacji samochodów, Adam Tomiczek... więcej
Dakar 2019: Kuba Przygoński z ORLEN Team czwarty na etapie i w „generalce”, Adam Tomiczek w TOP15 motocyklistów
Kuba Przygoński i Tom Colsoul z załogi ORLEN Team zajęli miejsce tuż za podium 9... więcej
Paweł Adamowicz
Z wielkim żalem żegnamy sympatyka sportów motorowych, propagatora idei... więcej
Dakar 2019: Kuba Przygoński z ORLEN Team na podium etapu, koniec rajdu dla Maćka Giemzy, awans Adama Tomiczka
Samochodowa załoga ORLEN Team kolejny raz na podium rajdu Dakar – Kuba... więcej
Dakar 2019: pewny 7. etap ORLEN Team – Przygoński goni czołówkę, Giemza przyspiesza, Tomiczek utrzymuje się w TOP20
Kuba Przygoński i Tom Colsoul z ORLEN Team zajmują 7 miejsce na 7. etapie rajdu... więcej
Dakar 2019: problemy techniczne Kuby Przygońskiego, świetny etap Maćka Giemzy i Adama Tomiczka z ORLEN Team
Awaria skrzyni biegów i dopiero trzynaste miejsce – za Kubą Przygońskim i... więcej

Strony

- Archiwum