„Polskie Zachwyty Motocyklowe” w muzeum animacji „Se Ma For” w Łodzi

Październik to nadal dobry czas na motocykl, chociaż dni krótsze i trochę chłodniej. Nie jestem zwolenniczką jazdy na siłę, żeby tylko przedłużyć sezon, ale kiedy pogoda się do mnie uśmiecha, przyjmuję zaproszenie i wsiadam na motocykl.  W słoneczny weekend  „Polskie Zachwyty Motocyklowe” pojechały do Łodzi.  Łódź lubię. Na początku roku spędziłam tam dwa tygodnie i przekonałam się, że to klimatyczne miasto z unikalną architekturą i ciekawymi muzeami.  Z Warszawy do Łodzi można szybko dojechać i spędzić w niej bardzo dobry czas. Tak zrobiliśmy. Co prawda szybki dojazd kłóci się z filozofią „Zachwytów”, dlatego do Łodzi jechaliśmy długo. Bocznymi drogami, trochę przez dziury, Święto Kukurydzy i złote pola. W towarzystwie Złotej Polskiej Jesieni. Naszym celem na ten dzień było multimedialne, interaktywne Muzeum Animacji „SE MA FOR”.  Już sama lokalizacja muzeum, w  historycznych murach dawnej widzewskiej manufaktury, zapowiadała ciekawą podróż w czasie.

Na początku przywitał nas Miś Uszatek – pękaty pluszak. Duży jak na zabawkę – wzrostu słusznego- jak niektórzy z nas. Zastanawiacie się, jak dorosły człowiek reaguje w obliczu takiego spotkania? Robi sobie z Uszatkiem selfie. Na pamiątkę. Dla siebie. Bo niektóre dzieci tego bohatera już nie kojarzą. Chodząc po muzealnej hali, dość nietypowej jak na muzealne standardy, poznaliśmy historię Studia Filmowego Semafor. To kilkadziesiąt lat tradycji, wiele znanych nazwisk, tytułów, różne sposoby tworzenia filmów animowanych i krótkometrażowych. Przez ponad 60 lat w Semaforze powstało ponad 1400 filmów (w tym około 800 lalkowych), które zdobyły na całym świecie ponad 300 nagród i wyróżnień. Powstawały tu również produkcje Oskarowe!  W 1983 roku, Oskarem nagrodzono, Tango Zbigniewa Rybczyńskiego, a  25 lat później tę nagrodę za produkcję otrzymał  film Piotruś i wilk, Suzie Templeton. Nawet jeżeli nazwiska twórców nie zawsze wiele nam mówiły, to bohaterów filmowych SE MA FOR-a pamiętaliśmy wszyscy. „Przygody Misia Colargola” , „Zaczarowany ołówek”, „Miś Uszatek”, „Mały Pingwin Pik-Pok” ,Opowiadania Muminków” Przygody kota Filemona, „ Przygód kilka wróbla Ćwirka”, „Plastusiowy pamiętnik” – domyślam się, że i Wam nie trzeba tych postaci przedstawiać.  Ekspozycja zaskakuje animacjami dla dorosłych. Scenografie, bohaterowie a przede wszystkim scenariusze różnią się od bajek dziecięcych ale jak na bajki przystało, każda historia ma swój morał. W czasie tej wycieczki było kolorowo, bardzo wesoło i trochę nostalgicznie. My się trochę postarzeliśmy, chociaż dzięki motocyklom nie tak bardzo, ale bohaterowie naszego dzieciństwa nic się nie zmienili.

Nasza podróż nie skończyła się w muzealnej sali. Teraz to My mogliśmy stworzyć nasze własne animacje!  Powoli, klatka za klatką. Animacja nie znosi pośpiechu i szybkich ruchów. Wymaga dokładności, precyzji   i anielskiej cierpliwości. Ale udało się! Powstały trzy filmy. Opowiedzieliśmy trzy historie. Oscarów pewnie z nich nie będzie. Chociaż dla nas są najfajniejsze. Najważniejsze jest to, że zrobiliśmy coś ciekawego. Nauczyliśmy się czegoś czego nie znamy na co dzień. I po raz kolejny przekonaliśmy się, że wiele nie trzeba żeby się zachwycić. Wystarczy odrobina ciekawości i chęci. W każdej podróży warto być dzieckiem. W czasie tej podróży „Zachwyty” poddały się temu podwójnie.

Partnerem cyklu jest Polski Związek Motorowy, partnerem sprzętowym BMW Motorrad Polska.

Słowa kluczowe: